VIII: 25.7.2026, Hochgrat 1.834 i grania na dol

11km, 300hm

Już kiedyś chciałam przejść Nagelfluhkette i w ten wkend trafiła się okazja: zgarnęłam M z Kempten i zakwaterowaliśmy się w Oberstaufen. Sobotka rano, parkujemy przy kolejce i zamawiam w kasie bilet na Gratwanderung czyli wjazd Hochgrat i zjazd Mittag a pani na to: fiuuuu, ale ciasno będzie, gdyż ostania kolejka o 17 a samego przejścia jest 6h (a mamy godzinę 10:40, gdyż komu by się rano spieszyło…). Mówię do M. : dobra, chromolic, zejdziemy na dół nogami weźmiemy taxe, co za problem. Ale widzę, że z M. tak łatwo nie pójdzie… I udaje mu się mnie urobić: po dojeździe na górę idziemy tylko na Hochgrat i potem zawijamy w prawo – zejdziemy do kolejki i obejdzie się bez taxy. Grań nie ucieknie, może się kiedyś jeszcze nadrobi 😉

Cala drogę mieliśmy ubaw, że Niemcy wszystko zalali betonem, tymczasem joke’s on us, bo to naprawdę są wypieczone otoczaki! Nagelfluh (Herrgottsbeton) czyli zlepieniec powstał 30mln lat temu! Wtedy młode Alpy intensywnie się wypiętrzały. Rzeki spływające z gór niosły ogromne ilości: otoczaków, żwiru i piasku. Materiały osadzały się w wielkich stożkach napływowych. Z czasem zostały: sprasowane i “sklejone” naturalnym spoiwem z kalcytu i innych minerałów i powstał właśnie Nagelfluh. A skąd ta nazwa?

    Nagel = gwóźdź.

    Fluh = skała/urwisko.

    Bo gdy skała się wietrzy, okrągłe kamienie wystają ze ściany jak główki gwoździ.

    Matka natura nie przestaje zadziwiać 🙂 Tak sobie właśnie dziś mówiliśmy: jak to wszystko pięknie razem działa, współżyje i współistnieje. Siedliśmy parę razy na łące i słuchaliśmy wszystkich dźwięków – fajnie tak po prostu pobyć w naturze! I to było dziś najpiękniejsze 💚

    Leave a comment

    Blog at WordPress.com.

    Up ↑