VII: 3-4.7.2026, Hohe Burgstall 2.611 i Starkenburger Hütte

Dzien1: 10.6km, 1.400hm

Dzien2: 12.5km, 219hm (I 1.400 w dol)

Pyszny spontaniczny wkend mi wyszedł! Miał być Krk z dziewczynami, potem hotel na wypasie a w rezultacie wyszło najlepiej, jak wyjść mogło: przepiękna trasa i nocleg w schronisku! W czwartek po robo zasiedliśmy w Olympia Alm, zerknęłam, co jest dostępne na last minute i padło właśnie na te hutę – bo mega widok i pokoje dostępne, a nie tylko lager (na miejscu okaże się, że lager ładniejszy!).

W sb wyjechałam cokolwiek późno, bo poranne dopakowywanie trochę trwało i na miejscu (parking Schlick2000 w Fulpmes) byłam chwilę po 11 – więc postanowiłam podjechać na Mittelstation, coby nieco nadrobić. Wysiadłam na 1.300m, ogarnęłam mapy i ruszyłam! Najpierw powoli i ospale – mocy zdecydowanie brak. Ale po przystanku na ciasto i skiwasser w Galtalm, jakoś powoli poszło. Ściezynka pod górę na Kreuzjoch – a z przeciwka cały czas ruch, bo ultrasi biegli! Akurat spontanicznie wybrałam trasę biegu Stubai Ultratrail 😅 Na szczęście tuż przed Kreuzjochem zbieglo ostatni zawodnicy i mogłam zaprzestać schodzenia ze ścieżki powtarzania bitte/gerne 😁 A na Kreuzjoch fajna przypominajka, bo ostatnio byłam tu zimą z Ne w 2024 – latem jest jeszcze piękniej! Zimna pszenica, chill i idę dalej w kierunku Sennjoch – ale po drodze mały detour na Fulpmer Jochkreuz – gdyż ładny krzyż błyskał 😉 Na Sennjoch przystanek na kanapersa i jajo! Wreszcie! No i dalej, w kierunku huty. W oddali już widać Hoher Burgstall – rozważałam wejść na niego po kolacji, na zachód słońca, ale może by tak zaliczyć już od razu… Dochodzę do skrzyżowania, czasu mam tak na styk (kolacja na 18), ale ryzyk fizyk: idę! Warto bardzo! Trasa przepiękna, ludzi zero, widoki obłędne! No i kraxelei na szczyt fajne i na szczycie akurat kobitka jedna i dzięki temu mam fajne fotki 🙂 No i okazuje się, że ta góra to część 7 Summits! Może rozpocznę zbieranie 🧐 Na dół z bananem na gębie, bo radocha bardzo. Check in, szybki “prysznic” i kolacja a potem długi wieczór z widokiem na lodowiec – ten taras jest wybitny!

W wyrku o 21:30 i ostatnia byłam! Noc nawet przespana – dzieki korkom w uszach, bo głowę miałam przy drzwiach i mam wrażenie, że cała noc ktoś wchodził i wychodził🤦‍♀️ Wyskoczyłam z wyrka już o 5:44 zobaczyć zachód słońca! Niestety był za górka, ale mimo to pięknie podświetlone lodowce. Śniadanko, rozmowy przy stole i już 7:20 wymarsz!!! Do roboty jakoś nigdy nie udaje mi się tak wyjść 😆

Najpierw lekkie podejście w górę – nie chciałam iść prosto na Kreuzjoch, bo za szybko by mi to poszło. Zawijam więc na ramkę zdjęciową widziana wczoraj (Naturschau Gletescherblick), ale najpierw chill u góry i bliskie spotkanie ze świstakami! 😍 Potem pocztówkowa sesja i zejście na kawę do Sennjochhutte. I kolejny świstak! A potem już pod wyciągiem w dół, na bosaka po łące i chill z widokiem na Axamer Lizum od tyłu. Gewaltig widok, przepiękne są te góry! Naturlehrpfad i na chwilę przystanęłam przy grupie z przewodnikiem i dalej, do kolejnego Almu. A potem Scheibenweg, super trasa dla dzieci, mega pomysłowo to zrobione. Cały czas w dół, aż do BruggerAlm na lancz – miałam zjechać kolejka do auta, ale jednak zeszłam i tym sposobem 1.400 na wejściu i na zejściu 🙂

Podsumowując:

  • Stubai i Schlick piękne i zima i latem
  • 1 noc w schronisku wystarczy, żeby poczuć przygodę i mieć totalny reset (tylko dlaczego robię to tak rzadko?! )
  • Momenty tylko sam na sam z górami zostają na długo – i warto je uwiecznić fajna fotka 🙂
  • Warto zabrać tylko najpotrzebniejsze rzeczy i iść na lekko
  • Regularne przekąski i picie robią moc!
  • Do powtórki!

Leave a comment

Blog at WordPress.com.

Up ↑